pol   eng
obraz
PASJE ŻYCIA:
linia

 

W ciągu kilku ostatnie lat, bardzo mocno wzrosło nie tylko zainteresowanie masażem, ale także jego nauką i wykonywaniem. Coraz częściej otrzymuję pytania od osób dorosłych wykonujących z różnym skutkiem swoje zawody, ale jednocześnie zainteresowanych zmianą profesji lub też samymi metodami masażu traktowanymi jako hobby.

1. Rozmowa z Tomkiem Zarankiem Masażystą i pasjonatem koni.

     Pacjenci trudni w rozmowie, czyli nasi czworonożni przyjaciele i nie tylko

Poniżej obszerny artykuł: "Dojrzeć do masażu. Profesja i pasja życia". Nie jest to podróż sentymentalna :) Ufam jednak, iż artykuł jest odpowiedzią dla pytających o znaczenie nauczycieli, potrzebę kontynuacji nauki, a także odpowiedzią czy i w jakim wieku można rozpocząć uczyć się masażu. Powiem tylko, iż spora część nauczycieli których spotkałem zaczynała przygodę z masażem dopiero w moim wieku. Miłej lektury :) 

Piotr Szczotka w terenie

2. Dojrzeć do masażu i pracy z ludźmi. Profesja i pasja życia.

W ciągu kilku ostatnie lat, bardzo mocno wzrosło nie tylko zainteresowanie masażem, ale także jego nauką i wykonywaniem. Coraz częściej otrzymuję pytania od osób dorosłych wykonujących z różnym skutkiem swoje zawody, ale jednocześnie zainteresowanych zmianą profesji lub też samymi metodami masażu traktowanymi jako hobby.

 

Czasem są to pytania bardzo przemyślane, dojrzałe dotyczące poniekąd realizowanych już po części planów. Zdążają się także bardzo pragmatyczne pytania dotyczące warunków czysto finansowych, innym razem respondenci pytają o warunki jakie musimy spełniać jako terapeuci aby praktykować. Oczywiście najciekawsze rozmowy przebiegają z pasjonatami masażu i terapii w których istotny jest dotyk.

 

Jednak pasjonaci traktujący masaż jako swoiste hobby, mają niewielkie wyobrażenie, jak ta profesja wygląda realnie od kuchni. 

 

Niewątpliwie są też głębsze przemyślenia, wyczuwa się odrobinę niepewności, czy aby w danym wieku można wystartować nie tylko jako masażysta, ale i w pełni realizować swoje plany w tym zawodzie. Na wstępie może zobrazuje to tak:   

 

Nauka i wykonywanie samego masażu oraz praca z tkankami miękkimi to naprawdę ciężka praca. Wbrew opinii nie zawsze wymaga tężyzny fizycznej, ale wykonywanie zabiegów wymaga cierpliwości i skupienia w pracy. Niektóre metody wymagają praktykowania na stole do masażu, inne na specjalnych matach, w tych przypadkach potrzebna jest do tego zwinność, a w niektórych metodach także poczucie rytmu.                                                                                                     

 

Ufam  jednak, iż sugerując pozytywne rozwiązania, w tym przypadku mówiąc -

Spróbuj, nic nie zaszkodzi – sprawię, że może odnajdziesz nową pasję życia.

 

Nie mówię tego jako teoretyk ale od wielu lat czynnie praktykujący zawodowo. Najciekawsze wykłady które w życiu słyszałem nie zaczynały się od nowinek typu - ostatnio w prasie ... opublikowano, choć to ważne podejście. Dzisiaj liczą się przede wszystkim rozwiązania praktyczne i doświadczenie, a jeśli możemy je ugruntować literaturą w postaci książek i innych publikacji to świetnie.

 

Obecnie jesteśmy informacjami wręcz zalewani, ale suchych informacji nie możemy mylić z wiedzą, bo wiedza to otrzymane informacje poparte doświadczeniem.

 

Poza tym istotna jest metodyka. Jeden z wykładowców powiedział kiedyś: Jeśli zabraknie wam siły aby naukowo podejść do rzeczy, postarajcie się wytłumaczyć problem laikom jak i profesjonalistom w uniwersalny sposób, obrazując historią z życia. A jeśli jest to możliwe przy okazji z odrobiną humoru.

Ludzie których spotkałem w życiu i wywarli na mnie duże wrażenie cechowało to, iż byli pasjonatami swoich profesji, ale absolutnie nie ograniczali się do nich, potrafili czerpać z radości życia i ich pasja zawodowa zlewała się z innymi pasjami. Poza tym co ciekawe dla większości masaż, a potem samo nauczanie go, nie było pierwszym zawodem.

Można przedstawić taką tezę, iż aby świadomie wykonywać profesjonalnie masaż, pracować z ludźmi z bezpośrednim dotykiem, musimy do tego dojrzeć. Masażu nie da się wykonywać według schematu, potrzebna jest jednak konstrukcja, a to spora różnica.

 

Jest taka dobra tradycja, aby podziękować swoim nauczycielom, co w tym przypadku czynię. Nie chodzi tu jednak o same dziękczynienie, ale przybliżenie państwu faktu jak kształtować, modyfikować masaż i odwrotnie, jak masaż jako pasja może kształtować praktykujących go.

 

Nauczycielami zawodu oraz osobami które wpłynęły na moją pasję życia byli min pan mgr Anicet  Zborowski i mgr Adam Zborowski, mgr Marian Skwara, pani mgr Małgorzata Huczyńska. Za granicą dyrektor HEC pani Sandy Fritz, pani Kathryn Merrow, pan Stanley Rosenberg, pan Roberto Bartoletti, a ostatnio pan Ph.D. Robert Schleip.

 

Są także świetnym przykładem, iż rozwój, kariera i pasja terapeuty, masażysty nie musiała być pierwszą profesją w życiu, czasem musimy dojrzeć, rozwinąć się, czego i państwu życzę.

                                                                                                                                            

Piotr Szczotka

Czerwiec 1987.

Pierwszy kontakt z masażystą i nauczycielem zawodu miałem podczas egzaminów wstępnych w Medycznym Studium Zawodowym dla Niewidomych na Wydziale Masażu Leczniczego w Krakowie , wtenczas szkole kształcącej masażystów z pełnymi kwalifikacjami w Polsce.

W komisji był min. pan Anicet Zborowski, legenda szkoły krakowskiej, wymagający ale wspaniały, zaangażowany pedagog, nie tylko masażysta. Często mimo zdanych egzaminów ustnych i sprawnościowych – z uwagi na duże zainteresowanie tą placówką także z uwagi na ośrodek rehabilitacyjny – zdający musieli czekać rok lub dwa na formalne przyjęcie.

W pewnym momencie podszedł do mnie pan Anicet Zborowski i kazał mi wykonać na swoich rękach kilka ruchów, potem jako osoba niewidoma dotknął moich rąk, zastanowił się przez chwilę i oznajmił: pan gra chyba na gitarze, hm … z tym może być problem, ale widzę że pracuje pan od dawna mimo tak młodego wieku. To się chwali.

Nie wiedziałem skąd o tym wiedział, iż jako 20-latek od kilku lat pracowałem zawodowo. Będąc już w szkole zrozumiałem czym jest palpacja. Zostałem przyjęty, a pan mgr Zborowski był moim nauczycielem teorii masażu.

Kompetencję i niesamowite poczucie humoru pamiętają słuchacze przez lata, a wspomniane poczucie humoru ratowało nas czasem w opałach w sytuacjach braku pewności podczas zdawanych kolokwiów i egzaminów.

Pan Anicet Zborowski nauczył nas przede wszystkim szacunku dla osób niepełnosprawnych za swoje zaangażowanie w życiu i osiągnięcia zawodowe. 

 1987 – 1989

Moim głównym nauczycielem zawodu był pan mgr Marian Skwara. Masażystów można dzielić na dobrych rzemieślników i artystów. Pan Marian Skwara był przede wszystkim artystą, zapamiętałem jedno powiedzenie, brzmiało mniej więcej tak:

Proszę państwa! Wczujcie się najpierw w to co jest powierzchowne, miękkie, zbadajcie czy jest napięte, sprężyste czy zwłókniałe, zanim pójdziecie w głąb i będziecie pracować twardo.

Mgr Marian Skwara nie pisał książek, dało się wyczuć głębokie zainteresowanie różnymi metodami. Obiektem zainteresowań zawodowych były także: konstrukcje, budownictwo, inżynierią. Tym się zajmował chyba wcześniej.

To podejście do konstrukcji było podstawą, badaliśmy tkanki podobnie jak sprawdza się konstrukcje. Nie ważne są jedynie belki w moście, ale to co je spaja, ciągle pracuje, przenosi napięcia. Takie podejście można z perspektywy czasu ocenić jako wnikanie w pracę z powięzią lub porównać ze znanym dzisiaj także w medycynie pojęciem tensegracji.

To podejście pana Mariana Skwary do różnych elementów masażu, było chyba pierwszym punktem zwrotnym w zrozumieniu przeze mnie podstaw masażu.

Poznałem także jako nauczyciela pana mgr Adama Zborowskiego, okazjonalnie w zastępstwach miał z nami zajęcia. Nie wiedzieliśmy jeszcze jaką wielką rolę odegra w krzewieniu masażu nie tylko w pracy pedagogicznej ale i literaturze. Kiedy po prawie 10 latach od wstąpienia do szkoły spotkaliśmy się już na zasadach absolwent – nauczyciel, zaproponowałem jemu, wtedy jako dyrektorowi studium zorganizowanie I Targów Edukacyjnych Masażu. Pan Adam Zborowski przystał na propozycję i choć czuliśmy że będzie to swoista rewolucja w mentalności środowiska masażystów, pan Adam Zborowski, Studium w Krakowie i ja, przygotowaliśmy Targi. Warto było!

Pierwszy raz spotkali się wykładowcy z różnych, niemal skrajnych podejść do masażu, od klasyka, segmentarki po orient i elementy terapii manualnej.

Później podobne inicjatywy przejęto w Warszawie, dziś spotkań tego rodzaju jest sporo. Ale muszę przyznać, iż trudno o takiego ducha transformacji i podejście do tematu jak wtedy. Instruktorzy z różnych metod zasiedli razem, przy jednym stole i nauczyli się słuchać jeden drugiego, a także samych słuchaczy.

Mgr Adam Zborowski był organizatorem z ramienia dyrekcji studium kolejnych targów i spotkań. Wcześniej, już na początku lat 90- tych napisał i opublikował pierwszą ze swoich książek i poniekąd uruchomił lawinę wiedzy, publikowaną w kolejnych książkach. Także pierwsze książki innych autorów było mocno wzorowane na krakowskiej wiedzy. Dzisiaj wielu młodych masażystów może traktować te słowa jako sentymentalne wspomnienia, ale faktem jest, iż podstawy programowe tzw. „Szkoły Krakowskiej dla niewidomych” stały się podstawą innych szkół medycznych o profilu masażu leczniczego w Polsce.

Dwa lata temu mgr Adam Zborowski wydał także swój Atlas Anatomiczny owoc kilkuletniej pracy nie tylko literackiej, ale także kreowania obrazu. Kilka lat cierpliwie, pasyjnie rysował od podstaw przedstawione w atlasie ilustracje.

Pani mgr Małgorzata Huczyńska jako nauczycielka masażu sportowego oraz kinezyterapii, zaszczepiła w nas nie tylko ciekawość do tych dwóch metod, ale zrozumienie, jak się mogą uzupełniać. Poza tym, jak ważne jest aktywne spędzanie czasu a zwłaszcza aktywność w plenerze czyli uprawianie konkretnego sportu. Za jej namową zainteresowałem się także jedną z ambitniejszych propozycji pracy – które napływały do studium – a mianowicie pracę na oddziale rehabilitacji w Klinice Ortopedii w Poznaniu, a później dodatkowo w klubie sportowym Warta.

Praca w rehabilitacji miała rolę swoistej kuźni zawodowej, a duży kontakt z ofiarami wypadków, traumą, amputacjami oraz ofiarami po oparzeniach, pozwoliły mi na zrozumienie jak ważna jest praca z tkanką łączną i w ogóle cierpliwa, skupiona praca z tkankami miękkimi. Po latach, to doświadczenie zaowocowało we współpracy z lekarzami chirurgii rekonstrukcyjnej, plastycznej i specjalistami medycyny estetycznej.  

Przygoda ze sportowcami jak się miało później okazać była niezłym poligonem w późniejszej pracy min z aktorami! Tak, tak, to ciężka, pełna drobnych urazów praca, o czym mogłem się przekonać współpracując z Teatrem Nowym  i Teatrem Muzycznym w Poznaniu.

1992. 

Detroit, USA.

Kiedy w drugim tygodniu pobytu w USA wertowałem książkę telefoniczną, natrafiłem na kilka szkół masażu, ale jedna przykuła moją uwagę z nazwy, jako szkoła ale także centrum zdrowia. Mimo obawy przed nieznajomością języka, chciałem jak najszybciej złapać kontakt z innymi masażystami, zadzwoniłem więc do szkoły. Jak się później okazało odebrała telefon sama dyrektor, pani Sandy Fritz, ten telefon i późniejsze spotkanie był przełomem w moim życiu.  Mimo słabej znajomości języka, zostałem nie tylko wysłuchany, ale od razu zaproszony na spotkanie do szkoły. Pojechałem więc, początkowo nie urzekła mnie szkoła jako budynek, instytucja, ale otwarcie na to co inne, różnorodne. Podczas pierwszego spotkania spędziłem z panią dyrektor  chyba z 3- 4 godziny na rozmowach. Tego czego nie mogliśmy sobie     wytłumaczyć słownie, tłumaczyliśmy na przeróżnych ilustracjach, książkach, wykresach.  

Mimo olbrzymiej wiedzy i pozycji, potraktowała mnie jak partnera. W tym czasie prowadzony był w szkole dodatkowy program pod hasłem masażu europejskiego, zostałem zaproszony do udziału w nim. Ponadto otrzymałem propozycję współpracy i ewentualnej pracy jeśli w przyszłości pozostaniemy w Stanach. Pani Sandy Fritz pracowała wtedy nad różnorodnością metod w masażu i pracy z tkankami miękkimi oraz pierwszymi publikacjami.  W  rezultacie kontynuowałem naukę i wymienialiśmy doświadczenia zawodowe.

Czas pokazał jak bardzo rozwinęła się jej działalność, dziś jej bestsellerowe książki sprzedają się na całym świecie. Zwróciła mi uwagę min na potrzebę pracy warstwowej z tkankami, to był pierwszy kontakt z myofascial release, kinesiologią, itd. Nauczyła mnie przede wszystkim wiary w sens współpracy z innymi terapeutami i nauczycielami, cierpliwości, wytrwania.

Dyrektor Sandy Fritz nauczyła mnie jeszcze jednego, zachęciła do otwartości w prezentowaniu doświadczeń i ich wymiany. Podejścia do współpracy międzyśrodowiskowej. W programie szkoły były ściśle medyczne przedmioty, ale także tematy o których masażysta powinien wiedzieć. Dlatego oprócz podstawowego programu masażu były także elementy akupresury, refleksoterapii czy polarity. Zgodnie z tezą:

Nawet  jeśli nie masz przekonania do danej metody, warto wiedzieć na czym ona polega.

Dyrektor Sandy, przekonała mnie także do słuchania co mają do powiedzenia sami słuchacze, bo tak rodzi się prawdziwe partnerstwo między uczniem a nauczycielem. Dlaczego to takie ważne? Ponieważ w nauce masażu są trzy drogi:  teoria, teoria praktyki i właściwa praktyka. Znaczy to iż teorię masażu weryfikujemy całe życie, możemy korzystać z wielu metod, ale w pojedynczej sesji masażu lub też pracy z ciałem (bodywork), musi być temat przewodni.

Mimo upływu czasu i odległości, pozostajemy nadal w kontakcie J

Pani Kathryn Merrow

Pani Kathryn Merrow nie była moją nauczycielką masażu dosłownie, ale osobą która wpłynęła na moje postrzeganie profesji i późniejszej pasji życia. Uważam, iż jest w stanie dosłownie do masażu i pochodnych metod przekonać prawie każdego, ale także wytłumaczyć dlaczego masaż u danej osoby może być wyjątkowo przeciwwskazany. Nie oznacza to jedynie bardzo szczegółowej wiedzy, ale zdolności przekonywania, zaangażowania i słuchania innych.

Spotkaliśmy się w Stanach w 1993 roku, była naszą sąsiadką i niezwykle zaangażowaną w promocję masażu, zdrowego stylu życia, diety, itd. To z jej inicjatywy uczestniczyliśmy w pierwszym spotkaniu terapeutów, na zupełnie prywatnym gruncie. Niesamowite profesjonalne podejście do masażu i pracy z tkankami miękkimi spowodowało, iż w ciągu kilku lat zorganizowała dużą klinikę pracującą z zastosowaniem metod manualnych, napisała inspirującą książkę na temat marketingu i prowadzenia praktyki. Ponadto dała się poznać jako świetny lektor, promotor, wykładowca na targach i sympozjach . Jest jednym z wspaniałych przykładów jak w średnim wieku, można rozpocząć przygodę z zupełnie nowymi pasjami. Wszystko rozpoczęło się bodaj od przypadkowego zaproszenia na masaż. Przekonała mnie także do roli relaksacji w masażu i to także tym leczniczym.

Po wielu latach nasza przyjaźń odnowiła się, mamy okazję do wymiany doświadczeń i uwag na temat życia prywatnego. Jej zaangażowanie w nowe technologie, paradoksalnie popchnęły mnie do większej aktywności w Internecie, ale to ja jestem prawie o pokolenie młodszy J

Kathryn Merrow, chyba także zupełnie nieświadomie namówiła mnie na napisanie pierwszej książki na temat masażu przez pryzmat socjologiczny. Tak też się stało. Napisałem poglądową książkę: Współczesny masaż – terapia profilaktyka relaksacja – 1997r.

Pani Kathryn Merrow prowadzi obecnie min. wiele porad w ramach  „Simple Pain Relief Coach”, wiele cennych uwag dotyczy także marketingu i obsługi klienta. Nadal mimo 15 – letniej przerwy, odległości, pozostajemy w przyjaznym kontakcie.  

1998

Pan Stanley Rosenberg.

Masaż tkanki łącznej poznawaliśmy już w Medycznym Studium Zawodowym, ale udział w szkoleniach Rosenberga dotyczącym zagadnień masażu twarzy ugruntował mnie w przekonaniu o możliwościach bardzo precyzyjnej pracy z tkankami miękkimi, zwłaszcza tak subtelnych tkanek jakie są w obrębie twarzy. Podejście które wówczas promował, torowało drogę wielu nowym kierunkom.

Pana Stanleya Rosenberga poznałem w Warszawie, potem spotkaliśmy się w Krakowie i po kilku latach na kolejnych spotkaniach już w jego Instytucie w Danii w Kopenhadze. Uwagę moją przykuły jego doświadczenia z pracą z tkanką łączną, w szczególności z powięzią.  

Jego koncepcja masażu twarzy oraz generalnego uwalniania powięzi jest bliska moim doświadczeniom w pracy z tkankami miękkimi. Stanley ma niesamowitą zdolność przekonywania do współpracy i tym samym skupiania wokół siebie ciekawych specjalistów. Dlatego też poza praktyką zawodową i szkoleniami, jest organizatorem wielu świetnych szkoleń, prowadzonych przez wybitnych specjalistów jak pan Thomas Mayers czy pan Ph.D. Robert Schleip.

Stanley przekonał mnie także do szkoleń koncepcyjnych, tzn. nie prowadzenia jedynie suchego szkolenia z danej metody, ale szkoleń tematycznych poświęconych danej problematyce. Obecnie w nowej lokalizacji odbywają się i planowane są następne niezwykłe szkolenia.  

Pan Roberto Bartoletti

Masaż a medycyna estetyczna klinicznie. Tak chyba mógłbym skomentować jednym zdaniem rolę Roberto jako praktyka i nauczyciela. Poznaliśmy się w Krakowie, ale z uwagi na moją działalność i istniejącą już wtedy współpracę z lekarzami medycyny estetycznej i chirurgii zaintrygowało mnie jego podejście do tematu, a zwłaszcza do drenażu limfatycznego. Podczas pobytu w Rzymie na Międzynarodowym Kongresie Medycyny Estetycznej, pojechałem do niego do kliniki. Robert zgodnie z włoskim podejściem do tematu, ugruntował mnie w przekonaniu, iż podejście do wielu problemów lub tzw. „defektów” estetycznych jest bardzo często wynikiem min. problemów i dolegliwości zdrowotnych objawiających się właśnie w ten sposób.

Rola masażu i innych metod fizykalnych w medycynie estetycznej nie jest fanaberią, wręcz przeciwnie. Z doświadczeń w pracy w takiej dziedzinie można korzystać w zastosowaniu masażu na zupełnie innych polach.

Czerwiec 2009 Warsztaty Skupienie na powięzi / Workshop Focus on Fascia

Spotkanie w Kopenhadze było nie tylko interesującym, inspirującym specjalistycznym  szkoleniem, ale jako kolejny warsztat był także okazją do wymiany terapeutycznych doświadczeń. Spotkanie prowadził Ph.D. Robert Schleip naukowiec, zajmujący się pracą z powięzią i tkankami miękkimi. To coraz poważniej traktowana tematyka zarówno w masażu, fizjoterapii i innych pokrewnych dyscyplinach jak terapia manualna, osteopatia czy chiroterapia. Gospodarzem, organizatorem a także dodatkowym wykładowcom był kolejny raz pan Stanley Rosenberg. Warsztat miał miejsce w jego nowej siedzibie Instytutu.

W trakcie rozmowy w przerwach była okazja do wymiany doświadczeń, w wyniku jednej z intrygujących rozmów zostałem niespodziewanie zaproszony do przedstawienia refleksji na temat moich doświadczeń. Dlatego też, podczas spotkania miałem okazję zaprezentować kilka tez pracy z tkankami miękkimi w problemach estetycznych a także możliwość aby przypomnieć wkład niewidomych masażystów w rozwój masażu i ich doświadczeń manualnych w pracy z tkankami miękkimi. 

Niezwykła atmosfera, profesjonalizm z odrobiną dobrego humoru. Będąc w kontakcie z Instytutem Stanleya czekam z utęsknieniem na następne projekty.

Różne Szkolenia.

W trakcie nauki masażu i promowania różnych metod, także poza zachodnim kanonem masażu miałem okazję wziąć udział w różnych szkoleniach. Jakiś czas temu podczas zbierania materiału do pierwszej książki Współczesny masaż, pojechałem na spotkanie z panem Julianem Rokiem instruktorem masaży polinezyjskich i nie tylko przeprowadziłem obszerny wywiad, ale zostałem na szkoleniu z Polinezyjskiego Masażu Ma-uri.

Piękne doświadczenie, zrozumienie tak odmiennej tradycji masażu. Warto, nawet jeśli zajmujemy się na co dzień zupełnie innymi metodami czy też tradycją masażu.

We wschodnich poszukiwaniach, wziąłem udział min. w szkoleniu z masażu twarzy według koncepcji dr Hidemi Morimasa japońskiej nauczycielki. Temat lifting twarzy 3D.

Urzekł mnie pragmatyzm nie tylko samej metody, ale prowadzonego przez nią szkolenia w całości. Masaż oparty na japońskich tradycjach i współczesnym podejściu do kosmetyki. Praktyka 3 D wymaga dużego skupienia, no i cóż można dodać zgody z samym sobą. 

Osoby które wpływają na nas przypadkowo. 

Na koniec parę słów na temat osób które nie są moimi nauczycielami, ale zmieniły - niemal z przypadku - wiele w moim życiu.

Pani dr Danutę Koziełło spotkałem na początku lat 90-tych, zajmowała się min kulturoznawstwem, psychologią i jako prekursorka tematu, zajmowała się choreoterapią. Rozmawialiśmy dużo o masażu, różnych metodach i to ona wsłuchując się w moje doświadczenia z różnie pojętą relaksacją, zwróciła mi uwagę na funkcjonujący od wielu lat międzynarodowy termin body work, pisany też razem bodywork, jako różnego rodzaju metody i koncepcje pracy z ciałem lub też poprzez ciało.

Koncepcje takie mają zastosowanie począwszy od szeroko rozumianego masażu, treningu z ciałem jak Pilates, Joga, po Integrację Strukturalną, a z jeszcze innej strony Hellerwork czy metodę Gestald. Wracając do masażu, praktykowałem wówczas masaż stricte leczniczy w ortopedii, ale coraz częściej zdawałem sobie sprawy jak ważna w pracy z bólem pochodzenia napięciowego jest wstępna relaksacja. Dziś to podstawa, ale 18 lat temu?

Pan Andrzej Ignaciu Dyrektor PSME lekarz medycyny. Od początku zainteresowania zagadnieniami medycyny estetycznej nawiązałem kontakt z doktorem Andrzejem Ignaciukiem, prekursorem medycyny estetycznej w Polsce. Od pierwszej rozmowy w 2001 roku na jednym z kongresów, zauważyłem, iż ze zrozumieniem roli masażu i innych fizykalnych metod nie miał najmniejszych problemów, ponieważ kształcąc się we Włoszech, gdzie pojęcie pracujemy w drużynie lekarze dobrze rozumieją i doceniają. Pomimo początkowo nieudanej próby stworzenia pomostowego programu szkoleniowego z zastosowaniem masażu w medycynie estetycznej otrzymałem kolejną szansę.

Kredyt zaufania owocuje, a na kolejnych zajęciach dla lekarzy w ramach Podyplomowej Szkoły Medycyny Estetycznej mam przyjemność i możliwość od czasu do czasu prowadzić prelekcje, przybliżając problematykę masażu i pracy z tkankami miękkimi. Z owoców współpracy powstały także artykuły i dwie poglądowe książki.

Zmysł organizacyjny, spontaniczność, poczucie humoru i zjednywanie sobie ludzi przez pana Andrzeja Ignaciuka zadziwia. Uczy ludzi jak praktykować, prowadzić szkolenia, współorganizować kongresy. Jako lekarz jest jednym z tych który ceni sobie współpracę między innym personelem medycznym, czego nie raz miałem okazję doświadczyć. Dając szanse także współpracy międzyśrodowiskowej, tak potrzebnej dla wzajemnego zrozumienia i poszanowania odmiennych profesji, ale zajmujących się podobną tematyką.     

Na zakończenie zaznaczam jeszcze raz, iż nie miałem zamiaru jedynie dziękować nauczycielom, ale przez ich przykłady wskazać Państwu, jak ważne jest uczenie się u różnych źródeł i ciągłe podnoszenie kwalifikacji. Jest to zarówno ważne dla samego wykonywania zabiegów jak i nauczania.

Moja przygoda z „nauczaniem” zaczęła się zupełnie przypadkowo, ale to praktyka zawodowa oraz promowanie masażu na spotkaniach otwartych jest moim głównym celem.

W praktyce słuchamy przede wszystkim pacjentów, na szkoleniach słuchamy także bardzo bacznie uczestników, od nich wszakże zależą nasze doświadczenia i postępy w pracy. Każda osoba zwróciła mi uwagę na inny aspekt pracy, ale to dzięki nim wszystkim w ogólnym efekcie wykonuję obecnie pracę zawodowo która jest jednocześnie i moją pasją życia.

Czego i państwu serdecznie życzę.   

© Piotr Szczotka fragment publikacji: „Profesjonalny gabinet. Praca a pasja życia”.